Od Zoe do Yoshiego C.D ,,Nie będę gniła w tym chlewie!"

-Nie będę czekać, ąz jakiś jaśnie pan ruszy dupsko i otworzy tą cele! - Krzyknęłam

Ustałam po oknem a kilka metrów ode mnie były drzwi celi. Wzięłam duży rozbieg i z całej siły przyjebałam w drzwi i wyrwałam je z zawiasów.

-Tak to się robi. - powiedziałam poważnym głosem

Yoshiemu opadła szczęka i patrzył się a to na mnie, a to na drzwi wyrwane już z zawiasów.

-Idioto nie patrz się tak! Musimy wiać. - Chociaż z chęcią bym go tu zostawiła...

Wybiegłam z celi, a za mną Yoshi. Cały tłum więźniów zaczął biec w stronę wyjścia głównego.
Przez kilka sekund patrzyłam w stronę tamtego wyjścia, ale przypomniało mi się, że istnieją
drugie drzwi, które zauważyłam pewnego dnia jak wracałam ze stołówki.

-Chodź kretynie! - Krzyknęłam do Yoshiego, który najwidoczniej miał ochotę biec za pozostałymi.

Zaczęłam biec po prąd tłumu. Biegłam korytarzami i wreszcie zobaczyłam te stare jak świat zardzewiałe drzwi. Podeszłam do nich zaczęłam je szarpać - były zamknięte.
Jako, iż były stare wyważenie ich nie będzie trudne, ale nadal bolały mnie trochę łapy po wyważeniu tamtych krat.

-Czego się nie robi dla wolności? - Powiedziałam do siebie pod nosem.

Wzięłam rozbieg i z hukiem wyważyłam drzwi.
Ukazały mi się schody w dół. Zaczęłam po nich biec tak szybko jak tylko mogłam.
Bałam się, ze jakiś strażnik mógł nas zauważyć. Niestety przeszkód końca nie było.
Na samym dole schodów była jeszcze winda... Winda stara jak moja matka...
Jakimś cudem udało mi się to pruchno otworzyć. Kliknęłam spokojnie przycisk ,,0".
Oczywiście nadal był ze mną ten dupek.

-CZEMU TO GÓWNO NIE DZIAŁA?! - Krzyknęłam w furii.

Otworzyłam skrzynkę z mechanizmem i zaczęłam grzebać.
Połączyłam parę kabelków, coś przecięłam i gówno ożyło.
Yoshi wyglądał na zaskoczonego. A najgorsze jest to, ze zaczęłam czuć coraz intensywniej smród
spalonego ciała i samego dymu... Ohyda!

Po 1 minucie jechania tym wolnym shitem wybiegliśmy z budynku. Świeże powietrze. nareszcie!
Wyszliśmy jakimś tylnym wyjściem budynku. Podeszłam to wysokiego ogrodzenia i powiedziałam do Yoshiego :

-Podsadź mnie. - To był rozkaz (XD)

Jak powiedziałam tak zrobił. Wspięłam się na jego barki i zwinnie wskoczyłam na murek.

-Ty sobie radź sam! - Krzyknęłam robiąc przy tym chytry uśmieszek.

Czułam się świetnie uwielbiałam zostawiać go w takich sytuacjach!
Zeskoczyłam z murka i nagle przykrył mnie jakiś podejrzany cień. Spojrzałam w górę i to co zobaczyłam zaskoczyło mnie.
TEN DUPEK MA SKRZYDŁA! Przecież nigdy ich nie miał. A, no tak... Wilki ze skrzydłami mogą chować je pod skórę... Zajebiście!





Ale się rozpisałam B) Dajesz Yoshi :p