Od Zoelli ,,Demi wkracza"

-Ej, chłopaki zapomniałam, że muszę załatwić jeszcze jedną rzecz... - powiedziałam zakłopotana.
Co z tego, że było już bardzo późno, no niby co miało by mi grozić? I w dodatku mi!

A cóż takiego? - zapytał się Yoshi.
-A co cie to interesuje? Nie znasz jej. - Odpowiedziałam tajemniczo na co basior się zdziwił.
Po tych słowach odeszłam.

-Boże gdzie ona jest?! - Powiedziałam sama do siebie po 15 minutach szukania tajemniczej wadery w tym zatłoczonym mieście... Musi być w 5 dzielnicy! Albo chociaż w 4 i robi zakupy! W końcu kto bogatemu zabroni...

Po tych myślach usłyszałam znajomy krzyk. Zaczęłam zmierzać w stronę usłyszanego dźwięku.
Biegłam ile sił w nogach, bo trochę mi jej szkoda. Sama w takiej okropnej dzielnicy, a na dodatek guzik wie o walkach.  Moim oczom ukazała się niewinna Demi otoczona przez trzech basiorów, którzy na przyjaznych nie wyglądali.
-Idioci! - Krzyknęłam tupając przy tym łapą w ziemię.
-Jeżeli zadzieracie z nią to i ze mną! - Krzyczałam z wrogą miną.
Trójka spojrzała na mnie z miną jakby już się po obsrywali.
- To jak będzie?! - Zapytałam rozgniewana.
Zanim skończyłam zdanie już ich nie było... Co za tchórze.
Podeszłam do opartej o ścianę wadery.
-Co ty tu robisz?
-No jak to co?! Żyje! - Odpowiedziała zirytowana Demi.
-Masz ty w ogóle co tutaj robić? - zapytałam.
-Eeee no.. wiesz.. Nic. - Odpowiedziała z rezygnacją.
-No to dołączasz do gangu. Co prawda twoje doświadczenie w walce jest na poziome przedszkolnym... Masz znajomości w 1 dzielnicy! - Powiedziałam z zapałem. Z resztą można cie nauczyć walki.
Chyba wadera nie do końca zrozumiała o co mi chodzi.
-Czekaj, czekaj co?
- Prościej : Pomożesz nam ujednolicić ludność w mieście i zniszczyć bananów z 1 dzielni.
-TAAAAAK! - Powiedziała szczęśliwa Demi.
Jest troszkę głupiutka, bo jeszcze nie do końca ogarnia tutejszą rzeczywistość.
Chodźmy muszę przedstawić ci dwie osoby...

Guerr dajesz B)